Czasami największym zwycięstwem jest przyznanie się do przegranej. Jednocześnie mając na horyzoncie kolejną szansę, by spróbować jeszcze raz. Jestem już trochę zmęczony tym codziennym majaczeniem o pieniądzach, pracy i sytuacji na świecie. Chciałbym zamieszkać w lesie, albo na łące i skrobać kozikiem patyki. Pykać fajkę wieczorami. Straszyć pobliską wioskę po nocach nieludzkim wyciem. W niedziele chodzić ubranym w niedźwiedzią skórę do kościoła. "Chciałem żeby biły dzwony"...








